Strona główna Psychologia

Tutaj jesteś

Definicja szczęścia w psychologii – jak rozumieją je naukowcy?

Psychologia
Osoba zamyślona nad pustym notesem przy herbacie, w ciepłym świetle dziennym, rozważa własną definicję szczęścia.

W psychologii szczęście opisuje się najczęściej jako trwały stan subiektywnego dobrostanu – mieszankę pozytywnych emocji, zadowolenia z życia i poczucia sensu, a nie tylko chwilową euforię. Naukowcy dodają, że jest to doświadczenie głęboko subiektywne, zakorzenione w relacjach, zaangażowaniu i tym, jak interpretujesz własną historię. Jeśli chcesz zobaczyć, jak różni badacze – od Freuda po Seligmana, Dienera i Kahnemana – próbują uchwycić tę ulotną definicję, czytaj dalej.

Jak psychologia definiuje szczęście?

Hasło „szczęście” w Encyklopedii PWN opisuje stan trwałego zadowolenia z życia, pomyślnego bilansu doświadczeń i przekonania, że życie jest wartościowe i sensowne. To ujęcie łączy emocje (radość, pogoda ducha), ocenę poznawczą („moje życie się układa”) oraz wymiar społeczny – posiadanie cenionych dóbr i przymiotów. W tle pojawia się intuicja, że nie chodzi wyłącznie o przyjemność, ale o całościową ocenę biografii.

Sigmund Freud podkreślał jednak subiektywność szczęścia – dla jednych będzie to spokój i brak zmartwień, dla innych intensywna ekstaza, samorealizacja czy życie w zgodzie z samym sobą. Z tej perspektywy jedna, sztywna definicja skazana jest na porażkę, bo ludzie tworzą własne, indywidualne koncepcje szczęścia. Dla wielu ważniejsza jest wewnętrzna harmonia i poczucie pełni niż powodzenie, kariera czy bogactwo, z którymi szczęście bywa powierzchownie utożsamiane.

Filozoficzne ujęcia szczęścia

Immanuel Kant i Władysław Tatarkiewicz opisywali szczęście jako pełne i trwałe zadowolenie z całości życia. To ideał – niemal nieosiągalny, bo nawet osoby spełnione przechodzą przez okresy żałoby, choroby czy kryzysów. Filozofowie zauważali, że w praktyce często „rozciągamy” satysfakcję z wybranych momentów na całe życie, tworząc z nich spójną, pozytywną opowieść.

Baltazar Gracián zwracał uwagę na jeszcze inny paradoks: jeśli trwałe zadowolenie staje się zbyt gładkie, może zacząć ciążyć. Według niego „trzeba mieć zawsze coś do pragnienia, by nie być nieszczęśliwym w swym szczęściu”. Pojawia się więc napięcie między stabilnością a potrzebą ruchu – szczęście jako stan ducha musi zawierać miejsce na brak, marzenie, cel, inaczej zamienia się w znużenie.

Subiektywny dobrostan w badaniach

W badaniach psychologicznych używa się pojęcia subiektywnego dobrostanu. Sonja Lyubomirsky definiuje go jako długotrwały stan umysłu złożony z radości, zadowolenia i innych pozytywnych emocji, uzupełniony o poczucie, że życie ma znaczenie i wartość. Ed Diener – jeden z pionierów badań nad szczęściem – zwraca uwagę, że to właśnie ta względnie stabilna ocena, a nie chwilowe nastroje, interesuje psychologów społecznych.

Międzynarodowe badanie z lat 2010–2012, obejmujące ponad 150 krajów, pokazało, że przeciętny mieszkaniec świata ocenia swoje życie na 5,2 w skali 0–10. W regionach takich jak Ameryka Północna, Australia i Nowa Zelandia średnia sięga 7,1, w Afryce Subsaharyjskiej spada do 4,6. Te liczby nie wyczerpują definicji szczęścia, ale pokazują, że warunki życia społeczeństwa – bezpieczeństwo, zdrowie, brak skrajnego głodu – tworzą tło dla indywidualnego dobrostanu.

Region / kraj Średnia ocena życia (0–10) Źródło danych
Świat (150+ państw) 5,2 Badanie 2010–2012
Ameryka Północna, Australia, Nowa Zelandia 7,1 Helliwell i wsp. 2013
Afryka Subsaharyjska 4,6 Helliwell i wsp. 2013

Z czego składa się szczęście według psychologów?

Martin Seligman, profesor Uniwersytetu Pensylwanii i twórca psychologii pozytywnej, przesunął zainteresowanie nauki z traum i zaburzeń na zasoby – cnoty, siły charakteru i pozytywne emocje. W artykule z 2000 roku w „American Psychologist” zaproponował, by badać nie tylko to, co osłabia cierpienie, ale też to, co pozwala ludziom kwitnąć. W tym ujęciu szczęście przestaje być czystym „darem losu”, a staje się obszarem, nad którym można pracować.

Seligman opisuje trzy sfery szczęścia: przyjemność, zaangażowanie i sens. Każda z nich odpowiada innemu wymiarowi życia i wymaga innego rodzaju aktywności. Najbardziej zadowoleni z życia są ci, którzy potrafią – choć w różnym stopniu – inwestować we wszystkie trzy obszary, a nie tylko w pogoń za przyjemnością.

Życie przyjemne, zaangażowane i pełne sensu

Życie przyjemne opiera się na codziennych źródłach radości: spacerze nad wodą, pysznej kolacji, udanej bliskości seksualnej, chwili odpoczynku. Ten wymiar budują świadome drobne przyjemności, radość z małych przyjemności i umiejętność ich „smakowania”, zamiast nieustannego przyspieszania.

Życie zaangażowane pojawia się, gdy używasz swoich talentów i mocnych stron w pracy lub pasji. Ludzie, którzy doświadczają tu silnego przepływu (flow), często mówią o zaniku poczucia czasu – całkowicie pochłania ich zadanie. Samorealizacja w tym sensie nie polega tylko na osiągnięciach, ale na głębokim zanurzeniu w działaniu, które wciąga i ma dla ciebie znaczenie.

Życie pełne sensu to trzeci wymiar – wykorzystywanie swoich zdolności w służbie czemuś większemu niż własny komfort: rodzinie, społeczności, idei, wierze. Tu pojawia się M – Meaning, czyli pytanie „po co żyję?”. Dla jednych odpowiedź niesie religijność, dla innych wolontariat, wychowywanie dzieci, twórczość czy poszukiwanie własnego IKIGAI – punktu, w którym spotyka się to, co kochasz, w czym jesteś dobry, czego potrzebuje świat i za co możesz otrzymać wynagrodzenie.

Szczęście w psychologii pozytywnej to nie tylko przyjemność, ale kombinacja przyjemności, zaangażowania i poczucia sensu w codziennym życiu.

Szczęście naturalne i syntetyczne

Daniel Gilbert wprowadza rozróżnienie na szczęście naturalne i szczęście syntetyczne. Pierwsze pojawia się, gdy dostajesz to, czego pragnąłeś: upragnioną pracę, wymarzone mieszkanie, bliski związek. Drugie tworzysz sam – gdy życie nie spełnia początkowych oczekiwań, a ty mimo to potrafisz ułożyć sobie z nim sensowną relację.

Według Gilberta każdy z nas ma psychologiczny układ odpornościowy, który „syntetyzuje” szczęście poprzez racjonalizowanie decyzji i dopasowywanie oczekiwań. Skoro nie możesz cofnąć czasu, twój umysł ma tendencję do oceniania raz dokonanych wyborów jako rozsądnych, a utraconych opcji jako mniej atrakcyjnych. Z tej perspektywy to nie same decyzje życiowe (konkretne miasto, zawód czy partner) decydują o poziomie zadowolenia, lecz sposób, w jaki uczysz się z nimi żyć.

Szczęście syntetyczne, tworzone w odpowiedzi na ograniczenia, nie jest gorsze od szczęścia naturalnego i bywa dostępne dla większej liczby osób.

Jakie czynniki sprzyjają szczęściu?

Czy o tym, jak bardzo czujesz się szczęśliwy, decydują głównie pieniądze, wykształcenie, religijność czy raczej relacje? Badania są tu zaskakująco zgodne: największe znaczenie mają rodzina i relacje społeczne, a dopiero później dochód, warunki życia i inne zmienne. Jednocześnie wiele popularnych przekonań – na przykład o roli rodzicielstwa czy urody – nie znajduje potwierdzenia w danych.

Wiek także ma znaczenie. Analizy Dienera pokazały, że przeciętne zadowolenie z życia rośnie z upływem lat, choć ludzie różnią się między sobą trajektorią zmian. Płeć – wbrew stereotypom – nie różnicuje mocno poziomu dobrostanu; kobiety i mężczyźni deklarują średnio podobne poczucie szczęścia.

Relacje i więzi społeczne

Większość badań pokazuje, że osoby żyjące w satysfakcjonujących związkach oraz mające gęste sieci wsparcia społecznego deklarują wyższy dobrostan. Nie chodzi jednak o sam fakt małżeństwa, lecz o jego jakość – satysfakcja małżeńska i rodzinna okazuje się jednym z najsilniejszych korelatów zadowolenia z życia.

Paul Dolan zwraca przy tym uwagę, że statystycznie małżeństwo przynosi więcej korzyści mężczyznom niż kobietom. Żonaci częściej zgłaszają wyższe zadowolenie, podczas gdy w grupie kobiet najlepiej wypadają często te, które nigdy nie wyszły za mąż i nie mają dzieci. Wynika to z kosztów małżeństwa dla kobiet: nierównomiernego obciążenia pracą domową i opieką, które potrafią obniżać dobrostan, jeśli brakuje wsparcia.

Pieniądze, majątek i nierówności

Relacja między dochodem a szczęściem jest złożona. Na poziomie krajów wyższy produkt krajowy brutto per capita wiąże się ze średnio wyższym dobrostanem – mieszkańcy zamożnych krajów są z reguły szczęśliwsi niż osoby żyjące w państwach bardzo biednych. Na poziomie jednostki związek jest słabszy i ma charakter malejących przychodów.

Daniel Kahneman i Angus Deaton, analizując dane z Instytutu Gallupa dla 450 tys. Amerykanów, pokazali, że subiektywne samopoczucie rośnie wraz z dochodem tylko do poziomu około 75 tys. dolarów rocznie. Powyżej tego progu kolejne wzrosty zarobków niemal nie przekładają się na codzienny nastrój. Polskie badania Tomasza Szuberta sugerują z kolei, że ważniejsza niż sama wartość majątku jest względna wysokość dochodu – porównania z innymi oraz z własną przeszłością.

Czynnik Związek z poczuciem szczęścia Komentarz badawczy
Dochód i majątek Silny przy niskich dochodach, słabnie powyżej progu Kahneman, Deaton; Szubert
Relacje bliskie Bardzo silny, szczególnie jakość małżeństwa/przyjaźni Diener, Lyubomirsky i wsp.
Religijność Silniejsza w trudnych warunkach życia Diener i wsp. 2011

Ciekawe są też wyniki eksperymentów, w których samo podprogowe przypomnienie o bogactwie obniżało zdolność do cieszenia się z drobnych rzeczy. Uczestnicy badania, którym przypomniano o pieniądzach, jedli czekoladowy batonik krócej i czerpali z niego mniejszą przyjemność niż ci, którym takiego bodźca nie podano. Bogactwo a małe przyjemności wchodzi tu w konflikt – ciągłe myślenie o zasobach może „spłaszczać” smak codzienności.

Wiek, praca, wykształcenie i religijność

Ludzie szczęśliwsi mają statystycznie większą szansę na ukończenie studiów, znalezienie angażującej pracy i osiągnięcie sukcesów zawodowych. Co ciekawe, wykształcenie a szczęście wiążą się ze sobą tylko słabo, a inteligencja w ogóle nie jest dobrym prognostykiem dobrostanu.

Religijność wiąże się z większym poczuciem sensu i wspólnoty, ale jej związek ze szczęściem zależy od kontekstu. W krajach o trudnych warunkach życia osoby wierzące deklarują wyższy dobrostan niż osoby niewierzące. Tam, gdzie warunki są dobre, różnice niemal znikają. Kultura także modyfikuje tę relację – w społeczeństwach indywidualistycznych mocniej działa poczucie własnej wartości, w kolektywistycznych większe znaczenie ma przynależność do grupy i harmonia relacji.

Czego szczęście nie gwarantuje?

Czy dzieci, uroda i spektakularna kariera są prostą drogą do szczęścia? Dane pokazują coś innego. Zbiorcze analizy z wielu krajów sugerują, że osoby bezdzietne są przeciętnie nieco bardziej zadowolone z życia niż rodzice, a atrakcyjność fizyczna mierzona obiektywnie niemal nie koreluje z dobrostanem. Najwyraźniej mit „idealnego pakietu” (małżeństwo, dzieci, prestiżowe stanowisko) nie przekłada się automatycznie na codzienne samopoczucie.

Psychologowie opisują tu zjawisko prognozowania afektywnego – ludzie często przeceniają intensywność i czas trwania emocji po ważnych wydarzeniach. Nowożeńcy niemal jednogłośnie zakładają, że za kilka lat będą tak samo lub bardziej szczęśliwi w małżeństwie, choć faktyczne wskaźniki satysfakcji zwykle spadają. Fani drużyny Chicago Cubs byli w euforii po wygranej w World Series w 2016 roku, ale z czasem ich nastrój wrócił do „normy”.

Silne emocje po wielkich wydarzeniach – wygranej na loterii, rozwodzie czy utracie pracy – zwykle słabną, a człowiek wraca w okolice swojego wyjściowego poziomu szczęścia.

To zjawisko przypomina adaptację zmysłową: tak jak oczy przyzwyczajają się do jaskrawego światła, tak umysł adaptuje się do nowych okoliczności. Badania Brickmana i współpracowników pokazały, że zarówno osoby, które wygrały wysoką kwotę na loterii, jak i te po ciężkich wypadkach, częściej niż sądzimy powracają z czasem w okolice swojego poziomu wyjściowego szczęścia. Nie dotyczy to jednak wszystkich sytuacji – bezrobocie czy ciężka niepełnosprawność potrafią trwale obniżyć dobrostan.

Długoterminowe badania niemieckich respondentów pokazały, że u części osób poziom szczęścia zmieniał się trwale: około 9% doświadczyło poważnych, utrzymujących się wzrostów lub spadków. To ważna informacja – twój dobrostan nie jest sztywno dany, ale także nie zmienia się tak dramatycznie i tak często, jak podpowiada wyobraźnia. Psychologowie mówią tu o połączeniu wrodzonej wrażliwości, życiowych wydarzeń oraz tego, jak interpretujesz własną historię i jakich strategii radzenia sobie ze stresem używasz na co dzień.

Psychologowie pozytywni, tacy jak Sonja Lyubomirsky, proponują więc skoncentrowanie się na praktykach, które możesz wprowadzić od razu, by wspierać swój dobrostan, niezależnie od zewnętrznych okoliczności:

  • praktykowanie wdzięczności i nazywanie tego, co dobre,
  • przejawy dobroci wobec innych ludzi w codziennych sytuacjach,
  • świadome „fotografowanie” dobrych chwil w pamięci,
  • pielęgnowanie bliskich relacji przyjacielskich i rodzinnych,
  • dobre traktowanie własnego ciała – sen, ruch, odpoczynek,
  • uczenie się nowych sposobów radzenia sobie z napięciem,
  • dla osób wierzących – świadome korzystanie z wiary jako źródła sensu.

Wszystkie te działania wspierają szczęście jako stan emocjonalny – radość, spokój, spełnienie – ale jednocześnie budują coś trwalszego: poczucie, że twoje życie ma sens, nawet jeśli daleko mu do doskonałości.

Redakcja bumed.pl

Nasz zespół redakcyjny to pasjonaci zdrowia, którzy każdego dnia starają się dzielić przydatnymi treściami o witaminach, pielęgnacji ciała, umysłu i otoczenia.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?