Strona główna  /  Psychologia  /  Perwersja co to? Definicja, rodzaje, przykłady

Perwersja co to? Definicja, rodzaje, przykłady

Psychologia
Jasny, nowoczesny gabinet psychologiczny z pustym fotelem i kozetką, dyskretna atmosfera sprzyjająca rozmowie o seksualności.

Dla większości osób perwersja to po prostu nietypowy, „pikantny” seks, inny niż klasyczne współżycie, ale wciąż mieszczący się w granicach tego, co dobrowolne i akceptowane przez partnerów. W języku medycznym i prawnym to samo słowo bywa jednak używane także wobec zachowań, które ranią innych, a nawet łamią prawo. Jeśli chcesz uporządkować te znaczenia, poznać definicje, rodzaje i przykłady, znajdziesz tu spokojne, oparte na seksuologii wyjaśnienie.

Co to jest perwersja?

W słownikach języka polskiego pojęcie perwersja ma zwykle dwa podstawowe znaczenia. Pierwsze – bardziej psychologiczne – to „odchylenia reakcji psychicznych w zakresie popędów”, najczęściej seksualnych. Drugie znaczenie opisuje „chęć zaszokowania, zespół cech naruszający ogólnie przyjęte wzorce”. Już tu widać, że to słowo łączy obszar seksualności z szerszym kontekstem norm społecznych.

W potocznej polszczyźnie często używa się synonimów: wynaturzenie, zboczenie, dewiacja, dziwactwo, patologia. W języku specjalistycznym te terminy nie są jednak równoznaczne. Seksuolog, opisując odchylenia od norm zachowań seksualnych, rozróżnia, czy chodzi o łamanie prawa (np. pedofilia), wewnętrzny przymus (parafilia), czy „tylko” o nietypowe, ale dobrowolne praktyki.

Od strony językowej poprawna jest forma „perwersja” (D. perwersji, B. perwersję, N. perwersją). Przymiotnik to „perwersyjny”, przysłówek – „perwersyjnie”, a cecha – „perwersyjność”. Słyszany czasem w mowie slangowy „perwers” czy „perwer” to skrót od „człowiek perwersyjny”, bez statusu poprawnej formy słownikowej.

Jak seksuologia rozumie perwersję?

Słowo używane w rozmowach codziennych bywa znacznie ostrzejsze niż w gabinecie seksuologa. Andrzej Komorowski definiował perwersję seksualną jako „wyrafinowaną formę kontaktów seksualnych, rzadkich w danej kulturze, lecz mieszczących się w normach”. W tym ujęciu to raczej antidotum na nudę niż diagnoza medyczna.

Z kolei część autorów – jak Andrzej Depko – proponuje, by tym słowem określać zachowania, które naruszają dobro innych ludzi. W takim znaczeniu perwersyjny może być np. sadysta zadający ból mimo wyraźnego sprzeciwu partnerki. Widzisz więc, że wszystko zależy od tego, czy patrzymy z perspektywy obyczajowej, seksuologicznej czy prawnej.

Granica między normą a perwersją?

Najprostsze ćwiczenie to wyobrażenie sobie skali: od seksualności „klasycznej” po zachowania przestępcze. Seksuolodzy często opisują ją czterema stopniami: norma, zachowania urozmaicające, dewiacje/parafilie, a na końcu zboczenia łamiące prawo, takie jak pedofilia czy zoofilia. Istotny jest tu nie tylko sam rodzaj aktywności, ale także kontekst: zgoda, możliwość jej cofnięcia, brak przymusu.

W wielu opisach pada przykład małżeństwa, które kocha się przy otwartym oknie, z włączonym światłem, bo ekscytuje je myśl, że ktoś może zobaczyć. Jeśli to jedna z wielu form bliskości, można mówić o urozmaiceniu. Gdyby jednak satysfakcję dawał im wyłącznie seks w takich warunkach, mówimy raczej o zjawisku z pogranicza granicy perwersja–dewiacja.

W seksuologii często opisuje się gradację: zachowania mieszczące się w normie, urozmaicające ją praktyki, przymusowe parafilie oraz przestępcze zboczenia.

Perwersja, dewiacja i parafilia – czym się różnią?

Historycznie termin dewiacja oznaczał każde odstępstwo od przyjętego „nurtu społecznego”, w którym seks zarezerwowany był dla małżeństwa i prokreacji. Masturbacja, seks oralny czy analny, a nawet kontakty homoseksualne wrzucano do jednego worka. Z czasem, z powodu bardzo negatywnego wydźwięku słowa „dewiant”, wprowadzono pojęcie parafilia.

Parafilia to takie zachowania, których osoba wewnętrznie nie akceptuje, ale odczuwa przymus ich podejmowania. Cierpi z ich powodu, bo utrudniają budowanie głębszej relacji. Sam fakt, że ktoś fantazjuje o bondage czy BDSM, nie oznacza parafilii – staje się nią dopiero wtedy, gdy całe życie seksualne zamyka się w jednym scenariuszu i prowadzi do izolacji lub cierpienia.

Poziom Opis Przykład
Norma partnerska Dobrowolne zachowania dwóch dorosłych, bez szkody Klasyczny stosunek, pieszczoty, seks oralny
„Pikanteria” Rzadkie w kulturze, ale mieszczące się w normie Seks w plenerze, gadżety, role play
Dewiacja/parafilia Przymus, jedna forma daje zaspokojenie Współżycie możliwe tylko w jednym rytuale
Zboczenie Naruszenie normy prawnej, krzywda innych Gwałt, akty wobec dzieci lub zwierząt

Jakie są rodzaje i przykłady zachowań perwersyjnych?

W łóżku nietypowość może dotyczyć zarówno samej czynności, jak i miejsca, rekwizytów czy scenariusza. Współczesne poradniki i gabinety seksuologiczne często opisują zachowania, które kiedyś uchodziły za „zboczenie”, a dziś traktowane są po prostu jako odważniejsze formy bliskości.

Wszystko, co poniżej, zakłada jedną podstawową rzecz: dobrowolność, czyli zgodę dorosłych osób, bez presji i szantażu. Ten warunek odróżnia eksperyment od przemocy.

Perwersyjny seks w sensie „łóżkowych urozmaiceń”

Do urozmaicających form bliskości, które wiele osób opisuje jako „perwersje seksualne”, należą na przykład:

  • seks oralny i analny, traktowane jako dopełnienie, a nie jedyny możliwy sposób współżycia,
  • wspólna masturbacja oraz zabawy w przebieranki i odgrywanie ról,
  • używanie gadżetów erotycznych, takich jak stymulatory, wibratory czy bielizna erotyczna,
  • seks w nietypowych miejscach – w plenerze, na plaży, w samochodzie, w hotelowej windzie.

Dla jednych to wciąż tabu, dla innych – naturalna część życia seksualnego. Badania profesora Zbigniewa Starowicza z 1992 roku pokazały, że kontakty analne deklarowało około 6% Polaków. W badaniu Zbigniewa Izdebskiego z 2005 roku było to już 18,6%, co dobrze ilustruje, jak zmienia się społeczna ocena „nietypowych” zachowań.

BDSM i gry z bólem – gdzie przebiega granica?

Zachowania BDSM (dominacja, uległość, wiązanie, kontrolowana zadawanie bólu) bywają dla osób z zewnątrz trudne do przyjęcia. W praktyce społeczność BDSM opiera się na bardzo jasnych zasadach – scenariusz jest zrytualizowany, a granice wyznaczają tzw. hasła bezpieczeństwa. Jeśli ktoś je wypowiada, scena powinna natychmiast się zakończyć.

Problem zaczyna się tam, gdzie partner ignoruje hasło bezpieczeństwa albo wykorzystuje czyjąś niepełną świadomość (np. alkohol, sen, stan nieprzytomności). Wtedy takie działanie przestaje być ekscentrycznym seksem, a staje się przemocą. Dotyczy to także sytuacji, w których jedna osoba czuje, że „musi” się zgodzić, bo inaczej usłyszy groźby rozstania czy zostanie obciążona winą.

Dobrowolność, brak szkody i wzajemna satysfakcja są podstawowym kryterium, które odróżnia nietypowy seks od przemocy czy nadużycia.

Perwersja jako przemoc seksualna?

W drugim, znacznie cięższym znaczeniu, tym samym słowem opisuje się zachowania takie jak gwałt, atakowanie dzieci w celu zaspokojenia fantazji czy traktowanie zwierząt jako obiektów seksualnych. Mamy tu do czynienia z łamaniem prawa, ogromną różnicą sił oraz brakiem możliwości wyrażenia zgody przez ofiarę.

Seksuolodzy opisują osobę nastawioną wyłącznie na realizację swoich egzotycznych potrzeb seksualnych kosztem innych jako perwerda. Taka osoba bywa spokojna przez jakiś czas (okres wyciszenia), po czym przeżywa silny napór seksualny, w którym głównym celem jest spełnienie własnych impulsów, niezależnie od konsekwencji. To zupełnie inna sytuacja niż para eksperymentująca z lodem, opaską na oczy czy symboliczną „rózgą” w ramach gry erotycznej.

Perwersja w języku i kulturze?

W publicystyce słowo „perwersja” pojawia się też metaforycznie – mówi się np. o „polskim rusofilstwie jako perwersji” czy „perwersyjnej przyjemności z szokowania publiczności”. W takich kontekstach nie chodzi już o seks, lecz o świadome przekraczanie norm, by budzić oburzenie albo prowokować do myślenia. To po prostu rozwinięcie słownikowej definicji „chęci zaszokowania”.

Warto też wspomnieć o językowych pomyłkach. Zdarza się, że ktoś mówi „zachowanie perswazyjne” zamiast „perwersyjne” albo chce „wyperwersować” zamiast „wyperswadować”. To podobna para jak „przynajmniej” i „bynajmniej” – brzmią podobnie, znaczą coś zupełnie innego. Perswazja to przekonywanie kogoś do czegoś, a nie żaden termin z seksuologii.

Synonimy i odcień oceny

Dobór słów mocno wpływa na ocenę. Kiedy ktoś mówi o „wynaturzeniu”, „spaczeniu” czy „patologii”, wprowadza ostry, potępiający ton. Jeśli wybiera określenia typu „nietypowe zachowania seksualne” albo „nietuzinkowe fantazje”, pozostawia więcej przestrzeni na spokojną rozmowę. W gabinetach częściej używa się precyzyjnych terminów: norma partnerska, parafilia, przestępstwo seksualne.

Dlatego nazwanie kogoś „perwersem” w komentarzu internetowym najczęściej oznacza po prostu „człowieka chorego” w oczach autora wpisu, a nie rozpoznanie z podręcznika seksuologii. Dla rozmowy o granicach w związku czy własnych fantazjach zdecydowanie zdrowsze jest odwoływanie się do konkretów, a nie do obelg.

Czy perwersja jest zawsze czymś złym?

Na poziomie etycznym i medycznym odpowiedź brzmi: nie. Normą partnerską jest sytuacja, w której dwoje dojrzałych ludzi, świadomych swoich pragnień, może swobodnie decydować, jakie zachowania seksualne podejmie, o ile nie szkodzą one im ani innym. Nie mieszczą się tu ani szantaż emocjonalny („jak tego nie zrobisz, odejdę”), ani składanie siebie w ofierze „dla świętego spokoju”.

Religia, wychowanie i własne doświadczenia sprawiają, że to, co dla jednych jest ekscytujące, dla innych może być nie do przyjęcia. U części osób przynależność wyznaniowa wzmacnia normy typu „seks tylko dla prokreacji”, zakaz masturbacji czy potępienie seksu oralnego. Inni dorastali w bardziej liberalnym środowisku, w którym „każdy związek ma swój indywidualny kodeks”. Te dwa światy potrafią się spotkać w jednym małżeństwie – i dopiero wtedy zaczynają się prawdziwe negocjacje.

Fantazje perwersyjne – czy trzeba się ich bać?

Wiele osób niepokoi się własnymi fantazjami – o seksie w miejscu publicznym, o trójkącie, o gwałcie „na niby”, o występie przed milczącą widownią. Seksuolodzy podkreślają, że fantazje to obszar wolności: mogą być bardziej odważne niż realne zachowania, a same w sobie nikogo nie ranią. Nie odpowiadamy za to, co nam się przyśni, ani za to, że w wyobraźni pojawia się scena, której nigdy byśmy nie chcieli przeżyć naprawdę.

Zagrożenie pojawia się dopiero wtedy, gdy ktoś zaczyna traktować fantazję jako scenariusz, który „musi” zrealizować, i przestaje liczyć się z granicami innych. Tu wracamy do rozróżnienia między dobrowolną zabawą a przymusem lub przestępstwem. Przy tej samej wyobrażonej scenie różnica bywa przepaścią.

Wolność „tak” i wolność „nie”

W zdrowym związku obecne są dwie równe wolności: wolność podejmowania określonych zachowań seksualnych i wolność ich niepodejmowania. Jedna osoba może chcieć spróbować seksu analnego, cyberseksu czy nagrania zbliżenia kamerą, a druga ma pełne prawo odmówić – bez poczucia winy. To właśnie równowaga tych dwóch wolności chroni obie strony przed krzywdą.

Seks, który daje radość, najczęściej bywa traktowany jak zabawa – przestrzeń eksperymentu, w której można spróbować kostek lodu, wiązania, opaski na oczy czy roli pielęgniarki w szpilkach, ale równie dobrze można przy tym pozostać przy misjonarzu pod kołdrą. Granicę „perwersji” wyznacza w praktyce nie katalog pozycji, lecz połączenie zgody, szacunku i przyjemności po obu stronach łóżka.

Redakcja bumed.pl

Nasz zespół redakcyjny to pasjonaci zdrowia, którzy każdego dnia starają się dzielić przydatnymi treściami o witaminach, pielęgnacji ciała, umysłu i otoczenia.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?